. .

Trzy pytania do …

25.08.2020 14:23 Wiek: 64 days

Trzy pytania do ... prof. dr Julia von Blumenthal, prezydent Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą

Foto: © HEIDE FEST

1) Zarówno Uniwersytet Europejski Viadrina, jak i Fundacja Genshagen realizują działania z udziałem młodych ludzi z całej Europy. Co wpływa na poglądy dzisiejszych studentów na rozwój Europy, a w szczególności na rozwój Unii Europejskiej?

Młodzi ludzie, których spotykam na Uniwersytecie Europejskim Viadrina, są otwarci na świat, proeuropejscy i zaangażowani. Studenci, którzy decydują się na studia na Uniwersytecie Europejskim w regionie przygranicznym w sercu Europy, są oczywiście specyficzną grupą. Jednak dane ankietowe pokazują, że postawy proeuropejskie wśród młodych ludzi, a zwłaszcza wśród studentów, są szeroko rozpowszechnione w całej Europie. W Eurobarometrze w 2019 r. 62% osób w wieku do 24 lat i 67% studentów podało, że czują swoją przynależność do Unii Europejskiej, podczas gdy spośród osób w wieku powyżej 55 lat tylko 55% ankietowanych udzieliło takiej odpowiedzi. Przynależność do Unii Europejskiej kojarzona jest przy tym w znacznym stopniu z możliwością podróżowania, studiowania i pracy w innych krajach. Pod tym względem ograniczenia w przemieszczaniu się, które nakładane są w celu zwalczania pandemii spowodowanej koronawirusem, podważają europejski model życia tego pokolenia. Mimo tego, a może właśnie dlatego, młodsze pokolenie i studenci oczekiwaliby więcej kompetencji na poziomie Unii Europejskiej podczas przezwyciężania kryzysu. Postrzegam to jako wyraźny wyraz pragnienia większej solidarności europejskiej. Studenci chcą się angażować, chcą uczestniczyć w kształtowaniu przyszłości. Do tego potrzebują właściwych uwarunkowań.


2) Viadrina położona jest bezpośrednio na pograniczu polsko-niemieckim. Czasowe zamknięcie granic miało wpływ na stosunki dwustronne nie tylko tam, lecz przykładowo także na pograniczu niemiecko-francuskim. Miejscami spotykało się to z ostrą krytyką. Czy podjęte środki były uzasadnionymi reakcjami politycznymi na groźnego wirusa w aspekcie ochrony zdrowia publicznego, czy też stanowiły przejaw braku poszanowania dla dorobku Strefy Schengen bez granic? Jak ocenia Pani płynące z tego konsekwencje dla współpracy transgranicznej?


Zamknięcie granicy było po obu stronach odruchową reakcją danego kraju na nagłą sytuację kryzysową, na którą nikt nie był przygotowany. Można tę reakcję wyjaśnić, a nawet do pewnego stopnia ją zrozumieć. Pokazuje ona jednak w wyraźny sposób, w jak niewielkim stopniu szczególna rzeczywistość istnienia transgranicznego miasta, takiego jakim jest dwumiasto Słubice – Frankfurt nad Odrą, dostrzegana jest na szczeblu rządów krajowych. W Poczdamie szczególna sytuacja regionu przygranicznego spotkała się z większym zrozumieniem. Zamknięcie granicy to przeżycie, które na długo pozostaje w pamięci społeczności. W moim odbiorze ścisła współpraca polityczna, kulturalna i gospodarcza nie doznała bezpośredniego uszczerbku, ale w niektórych rozmowach wyczuwam niepewność wobec nowych wydarzeń. Tym ważniejsze są teraz wyraźne sygnały wzmożonej współpracy, pożądane zarówno z Poczdamu, jak i z Berlina. Wirus, podobnie jak inne kryzysy, nie zatrzymuje się na jednej z granic wewnątrz Europy. Dlatego potrzebujemy transgranicznego podejścia w jego pokonywaniu.


3) Co kryzys spowodowany koronawirusem oznacza dla linii podziału w UE między Wschodem a Zachodem, a także między Północą a Południem? Czy podziały będą się nasilać, czy też kryzys może stać się szansą na ich przezwyciężenie?

Unia Europejska dzięki postanowieniom zapadłym podczas ostatniego jej szczytu próbuje wejść na nowe drogi. Uwidacznia się to najbardziej w wyraźnej zmianie stanowiska kanclerz Niemiec w kwestii solidarnego przyjmowania obciążeń. Długość obrad na szczycie UE, dość ostrożna reakcja Parlamentu Europejskiego i toczące się dyskusje w państwach członkowskich pokazują, jak kruchy jest wypracowany kompromis. Myślę, że jeszcze zbyt bardzo osadzeni jesteśmy w kryzysie, aby móc ostatecznie ocenić, czy w jego wyniku kraje Unii Europejskiej zbliżą się do siebie, czy też istniejące linie podziału zaostrzą się. Jedno jest pewne: przyszłe problemy są tak duże, że żaden kraj sam sobie z nimi nie poradzi. Pod tym względem nie ma rozsądnej alternatywy dla ścisłej współpracy europejskiej. Miejmy nadzieję, że ta wiedza skłoni do kompromisów także tych, dla których zjednoczenie europejskie nie jest ideałem, wobec którego z zasady mieliby czuć się zobowiązani.